Doktor badał wzrokiem okolicę wejścia do "budynku" w poszukiwaniu dzwonka. Odsunął się, wykrzywił usta w bezradnym grymasie. Zapukanie też nie wchodziło w grę z uwagi na prozaiczny fakt braku samych drzwi. Zastępowała je aktualnie brudna szmata, zawieszona na drucie elektrycznym, zwisającym z sufitu. Można by rzec, że spełniała większość postulatów, jakie spełniały by same drzwi, niestety poza pukaniem. Doktor zawahał się po raz kolejny.
-Kurw. Pięć lat studiów, pół semestru doktoratu i takie upodlenie... - Doktor sięgał już by uchylić nieco śmierdzącą kapę, kiedy nagle stanęła w nich prze-ogromna postać
Kolos ów liczył sobie chyba ponad 2 metry wzrostu, i tyleż samo szerokości. Długie czarne włosy opadały mu na umięśnione ramiona. Oceniając po muskulaturze ważył pół tony. Całości dopełniał goły tors i skórzany pas biodrowy, będący jego jedynym ubiorem.
-E... Kurwa. E. Pan Studniarz? - Chwilowe kłopoty w werbalizacji myśli wydawały się mu w obecnej sytuacji całkowicie normalne.
Golem popatrzył na Doktora przez dłuższą chwilę. Ani jeden mięsień na jego twarzy nie drgnął. Po czym odwrócił się i zawołał donośnie w kierunku wnętrza chaty
-Panie! Ktoś przybył.
Setki myśli krążących po głowie Doktora w związku z całokształtem zaobserwowanej sytuacji, stanęło nagle w jednej chwili, gdy w drzwiach pojawiła się druga postać. Trudno znaleźć odpowiednie słowa by opisać jej wygląd. Jedyne co przyszło Doktorowi do głowy to, to że spotkany wczoraj w knajpie dziad powinien, w porównaniu z oglądanym właśnie człowiekiem, trafić na okładkę magazynu Men's Health. Jakby same kości, żyły i pomarszczona skóra zyskały wolę życia. W końcu Studniarz przemówił.
-To jam. - Pociągnął solidną mele i splunął kawałek obok. -Co trza?
-Eee. Mam Cthulhu. Endemiczne.
-Gdzie? -Studniarz wyszczerzyłby zapewne w tym momencie zęby, niestety ich nie posiadał i mina ta wyszła nadwyraz nieprzyjemnie.
-No.. W studni.
-Kurrwa. Nie ważne. Wezmę to robotę. Zapłata ta sama od zawsze. Cysorz Ferdynont ustanowił 15 guldenów i ścierwo gadziny.
-E. Ok. Tzn. Dobrze. Umowa stoi. -Doktor odchrząknął, gdyż dopiero teraz zauważył jak chrapliwy zrobił się jego głos. - Jakoś te guldeny załatwię, jade do kantora, nie wiem. A jak to ścierwo pan weźmie?
-No jak to kurwa jak? - Studniarz przystanął. Wyjął zza pazuchy pomiętego jak nieszczęście fajką i włożył go do ust. - Na żuka. - I odszedł.
No i to by było tyle na dziś :) Miłej lekturki. A w 3 epizodzie będzie scena łóżkowa :>