czwartek, 24 września 2009

PSS

Jedną z najważniejszych cech optymistycznego podchodzenia do życia, jest zdolność do dostrzegania piękna, harmonii i dobra w najbardziej przyziemnych i pozornie całkowicie ich pozbawionych elementach miejskiego krajobrazu. Dla mnie takim przykładem jest, dobrze znana większości społeczeństwa, sieć sklepów PSS SPOŁEM.

W czasach krwiożerczego kapitalizmu, który zadręcza zwykłych ludzi pracy, a nagradza w obrzydliwe bogactwa spekulantów, oszustów, wyzyskiwaczy i resztę żydo-masonerskich spiskowców! W czasach gdy ucisk wielkich, zachodnich korporacji każe siedzieć pracownikom na kasach w pampersach i dźwigać ciężkie palety po różnorakich, imperialistycznych Biedronkach! W czasach gdy szaleńćza pogoń za klientem i fałszywa uprzejmość, mająca na celu omamić nasz rozum, kwitną w najlepsze! ...

W tych właśnie czasach wchodzę sobie do Społemiku... Panuje tu błogi spokój i odprężająca cisza. W zasięgu wzroku nie widzę żywej duszy. Czuję się nawet nieco dziwnie, jakbym wchodził do czyjegoś domu i naruszał jego prywatność. Biorę koszyczek, przemierzam sklepowe półki, nie ma na nich nic szczególnie ciekawego. Po kilku minutach stania i wpatrywania się w apetyczne mięsko, przychodzi w końcu pani ze stoiska M i jest to pierwsza (i jak się wkrótce okaże, także ostatnia) osoba z obsługi jaką dane mi jest w tym dniu poznać. Po krótkim dialogu udaje się jej oczywiście przekonać mnie, iż potrzebuje nie 20, a 30 dkg szynki, bo tak się ukroiło, a inną dostanę w kawałku, bo ciężko się kroi. Kolejne minuty oczekiwania przed stoiskiem warzywnym i podobna sytuacja, lecz tym razem pani z jakiegoś powodu wybija mi z głowy pomysł kupienia kilograma banaów, gdyż jej zdaniem nie zjem tyle i ostatecznie warzy mi pół kilograma. W końcu przychodzi czas na wizytę w kasie, gdzie ta sama pani krzyczy na mnie bardzo kulturalnie, że doładowania do komórki nie da rady zrobić, gdyż nie ma pani Krysi, a tylko ona jest po szkoleniu.

Fenomen ten dane mi było swego czasu zdemaskować. Otóż wpadłem na zakupy do PSS'a akurat kiedy zdarzyła się tam nagła kontrola z centrali. Z zaplecza wybiegło ponad tuzin kobiet z obsługi tak, że kłopot było przejść pomiędzy regałami. Znalazła się nawet pani Krysia i sama szefowa z zastępstwem, której nie widziałem nigdy na oczy. Niestety nie zdążyłem zrobić zakupów w tej podniosłej atmosferze, gdyż kontrol skończyła się tak szybko jak się rozpoczęła i wszystkie panie za wyjątkiem jednej znikły w okrytych mrokiem drzwiach na zaplecze.

Całe szczęście, że SPOŁEM jest całkowicie kryzysoodporne, hipermarketoodporne i w ogóle wiekuiste, gdyż mam nadzieje jeszcze długo podziwiać tą oazę spokoju na wezbranym oceanie pogoni za wydajnością pracy ;]



Z dedykacją dla Gosi. Mała, pocieszna, fajnie na niej leży fartuszek PSS'u i ślicznie się uśmiecha :)


Następny będzie pewnie STUDNIARZ ep. 2

1 komentarz:

  1. Niestety jako obserwator fenomenu PSS muszę Cię zmartwić sromotnie drogi przyjacielu. Prowadzone przeze mnie badania, wprawdzie dorywcze, pokazują dobitnie, że idylla Społem powoli upada. Jak zwykle rozkład, wyzysk i rozwolnienie moralne nadchodzi do naszego kraju z zachodu... Otóż przytoczyć musze przykłady Społem ze Szczecina gdzie groźnie rozpanoszył się już wojujący kapitalizm. Nie próbóją już przekonać Cię, że potrzebujesz 30 deka szynki, sklep otwarty 24 na dobę, obsługa zawsze na stanowiskach... Cokolwiek wiele mniejszych placówek jeszcze się broni ale ziarno zgorszenia zostało już zasiane. Pozostaje się cieszyć wciąż istniejącymi oazami spokoju bowiem mogą one odejść w najmniej spodziewanym momencie.

    Godspeed!

    OdpowiedzUsuń