poniedziałek, 7 września 2009

Piękni dwudziestoletni.

Drastyczna zmiana pogody zaowocowała w praktyce pojawieniem się tzw. "dni skupienia". Ogólna czujność jednostek drastycznie wzrosła, wszelkie więc bodźce ze świata zewnętrznego trafiały wprost do głowy, wywołując niekończące się domino myśli. Jest to także czas kompleksowego katalogowania przemyśleń i żmudnej defragmentacji pamięci. Na szczęście w samą porę nastąpiły urodziny naszego przyjaciela Krzysia, które dawały nam pewną szanse na wyrwanie się z tej całej, męczącej spirali myślenia. Bo jak człowiek myśli za dużo, to od razu coś wymyśli i od razu problem. Postanowiliśmy się więc upić. A co. Korzystając z naszego doświadczenia oczywiście cel zrealizowaliśmy, nawet rzecz by można.. ponad normę. Sobota przywitała mnie dosyć wyrazistym kacem, który na swoje nieszczęście spożytkowałem na lekturę Marka Hłasko. Pewna forma autobiografii o tytule ukradzionym w tytule tej notki jest jedną z dziwniejszych książek w mojej karierze. Najprawdopodobniej wynika to z prostego faktu, że z poważną literaturą współczesną miałem tyle wspólnego co nic. Generalnie postanowiłem się jednak poprawić i nawet bym zaczął, od "Popiołu i diamentu" np. Wracając jeszcze do samego pana Hłasko. Był on bandziorem, pijakiem, oszustem, donosicielem, awanturnikiem, ale także świetnym pisarzem i to już od młodych lat. Od razu, więc jak bumerang powróciła moja ulubiona myśl de-motywująca - że nic w życiu nie dokonałem. Przecież tylu jest geniuszów, którzy w wieku 20 lat dokonywali już cudów. A ja nie. Nie mogę nawet sobie wyjaśnić dlaczego wymagam od siebie geniuszu, będąc zapewne jedynie człowiekiem wyjątkowo przeciętnym. Tudzież co dobija mnie bardziej "ponad przeciętną". A tu żadnych życiowych dokonań. Oczywiście ktoś tam pewnie cieszył by się, że cyknął maturkę, poszedł na studia i dzięki temu może kiedyś będzie budował czołgi, którymi będą rozjeżdżać się murzyni, ale dla mnie dalej jest to absolutnie przeciętne. Tysiące projektów z przed lat, które mają mizerną szanse na realizacje i wizja przeciętnego, wygodnego życia zdecydowanie skłaniają mnie do pozostania w łóżku i nic nie robienia.


A na świecie tylu geniuszów.


Wy też tak macie, czy tylko ja mam nasrane w głowie przez całą kulturę masową?



Na następną notkę obiecałem sobie, że napisze coś śmiesznego. Będzie zatem pierwszy odcinek "Studniarza" :) Pozdrawiam, miłego dnia życzę i.. nie ma to jak poniedziałek...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz