czwartek, 28 maja 2009

Kult maszyny

Po co studiować tak archaicznie i nieprzyjemnie brzmiący kierunek studiów, jak „mechanika i budowa maszyn”? Przecież jest tyle fascynujących dziedzin techniki, jak choćby robotyka, czy cybernetyka, a ten brzmi raczej jak połączenie teorii budowy wozów drabiniastych z wiedzą na temat początków kolei żelaznej na świecie. Jak ja na to patrzę? Inżynier mechanik powołuje do życia maszyny, które są w swoich kategoriach absolutnymi działami sztuki, ponieważ łączą w sobie wielkie przeciwności, a mianowicie prostotę z geniuszem. Nie wierzysz? Sedno tej nauki stanowi wielowiekowa wiedza, oparta na perfekcyjnym doskonaleniu pozornie prostych mechanizmów. Projektując wał, lub koło zębate, które z pozoru wydają się elementami tak banalnymi, że nie warto sobie nimi zaprzątać głowy, bierze się pod uwagę setki, a może tysiące różnych zagadnień dotyczących wytrzymałości, trwałości, niezawodności, wychodząc myślą w bardzo odległą przyszłość, a raczej w tysiące wariantów tejże przyszłości. Być może nie było by to aż tak trudne, gdyby nie jeszcze jeden aspekt – ekonomia. Nasze koło zębate musi być po prostu cholernie tanie! Na końcu znajduje ono zastosowanie w pewnym samochodzie. Samochodzie, który jest swego rodzaju koronnym osiągnięciem mechaniki. Oto maszyna, która zdolna jest przejechać pół miliona kilometrów w najróżniejszych warunkach, spełniając setki różnych zastosowań, zmieniając oblicze naszego świata od ponad 100 lat. A wszystko to za ile? Za 2000 zł? A tyle właśnie zapłacimy za legendarnego Golfa, prawdziwe Wunderwaffe niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego! I tu właśnie pojawia się kult maszyny. Większość ludzi nie zastanowi się nawet, że w ciągu swego życia taki silnik z Golfa wykona ok. miliarda pełnych cykli pracy, spalając 40 tyś litrów paliwa. Nie zamyśli się nad zasadą pracy wszystkich tych zaczarowanych, magicznych, dopracowanych w każdym mikro-szczególe wałków i trybków. A to przecież banalny pomysł, żeby wykorzystać ciśnienie, jakie powstaje w trakcie dowolnego spalania. Banalny, ale dopracowany do niemożliwej wręcz perfekcji. A to tylko malutki fragment takiego naszego Golfa, kropla w morzu półosi, pierścieni, piast, przekładni, panewek, przewodów, pasków, profili… Z resztą to bez sensu. Niemożliwym zliczyć choćby same elementy składowe na „p”. 


Mechanika oddała w ręce ogółu technikę, która o lata świetlne wykracza poza ich wiedzę techniczną. Ludzie czczą kult maszyny marząc o coraz nowszych samochodach i innych urządzeniach, mając coraz mniejsze pojęcie o ich zawiłej istocie. Nie lekceważ, zatem inżyniera mechanika – kapłana kultu maszyny :)