niedziela, 5 kwietnia 2009

„Szlak przegranych bitew” III

Zmrok zapadał szybko. Po upalnym, męczącym dniu, nadchodził czas na zimną, nieprzyjazną noc. To podłe miejsce, ta pustynia… Jak bardzo różni się ona od naszej cudownej krainy, której przysięgliśmy bronić. Wspomnienia tamtych czasów napawają jednocześnie radością, z drugiej zaś niepisanym żalem i smutkiem, iż niestety są one przeszłością, która już nas nie dotyczy. Często przypominają nam się piękne ogrody, które nawet w środku nocy rozbrzmiewały śpiewem ptaków. Ogrody, których woń była uosobieniem piękna i harmonii. Ogrody, które nie były efektem lat pracy ogrodników, ale czystym pięknem natury, w jakim nie sposób się nie zakochać. Czasem ogarnia nas lęk, lęk przed tym, że zapomnimy. Coraz trudniej przywołać nam do pamięci obrazy z tamtego życia, z każdym dniem, miesiącem spędzonym tutaj. Jeżeli zapomnimy… To wszystko straci sens. Decyzja, którą podjęliśmy by chronić to, co kochaliśmy nad życie, nasza misja, nasza udręka. Ale póki mamy w pamięci tamte dni, wyruszamy w dalszą drogę, jak tylko niebo na wschodzie zmieni swój kolor. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz