niedziela, 5 kwietnia 2009

„Szlak przegranych bitew” II

Koryto wyschniętej rzeki przecinało pustynię, tworząc wąski kanion o stromych zboczach. Rozbiliśmy obóz chroniąc się przed południowym słońcem. Podróżowaliśmy przez tę wymarłą krainę już wystarczająco długo by dojść do prostego wniosku, iż miała ona gdzieś swój początek, lecz nie ma końca. Dni zlewały się w tygodnie, tygodnie w miesiące.

Czy kiedyś, któryś z nas myślał o tym, żeby od tego uciec, wrócić? Bez przerwy. To chyba część naszej udręki. Nasza ojczyzna, którą zostawiliśmy za sobą, najpiękniejsze miejsce na ziemi… Często jej obraz przychodzi w snach, a nawet za dnia, odrywając na dobre od rzeczywistości. Plany ucieczki i powrotu tam, mącą nasz umysł bez wytchnienia. A my wciąż idziemy, ponieważ wybór ten jest tylko bolesną iluzją. Dokonaliśmy wyboru. Pora ruszać dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz